-

marek-natusiewicz

O elitach i misjach

Elitę w zbiorowości ludzkiej można porównać do przewodnika stada w świecie zwierząt. W zwierzęcym świecie "mandatem" jest siła fizyczna, zaś w świecie ludzi... ano, tu mamy problem. "Historycznie" rzecz postrzegając, tzn. przy niezaburzonej przez czynniki zewnętrze ciągłości, elity pochodza z "tubylczego" zasiedzenia. I dlatego większość niemieckiej elity skretyniała (vide Habsburgowie), bo ileż może być kombinacji genetycznych z 1% populacji (twierdzenie Chodakiewicza). W przypadku Rzeczypospolitej, nie dość, że szlachta stanowiła ok. 10% populacji, to jeszcze na dodatek ciągle dopływała "świeża krew"...

Do roku 1795 elitą się bywało z zasiedzenia i tradycji, później coraz cześciej z nominacji 4 cesarzy. I tak w wiek XX, jako zbiorowość posługująca się językiem polskim, wkroczyliśmy z "przesianą" i wyselekcjonowaną przez zaborców elitą, zasiloną "produktami" cywilizacji węgla i pary. Z dużym uproszczeniem można przyjąć, że "tradycyjne" elity Rzeczypospolitej zostały podmienione na "pieczeniarzy" dworów zaborczych, przy zachowaniu jedynie ciągłości "nazwiskowej" (nie będę się dalej pastwił nad potomkami sławnych rodów). 

"Potencjał narodowy" (piszę w cudzysłowie i nie będę tuaj tłumaczył znawcom badań Coryllusa), w miejsce tych "klamkowych" na cesarskich dworach, wykreował nową "elitę", tym razem "narodową" i "patriotyczną", która w swoim najwyższym stadium uniesienia narodowo-patriotycznego w "duchu" I Rzeczypospolitej, z uśmiechem na twarzy i z pieśnią na ustach DOBROWOLNIE zrezygnowała z roszczeń do 2/3 terytorium i 2/3 ludności (traktat ryski). Kulminacją ich "zdolności" intelektualnych była klęska 1939 roku. A los, który ją spotkał był w dużym stopniu efektem ubocznym tych "zdolności" (wiara w sojusze egzotyczne, niewypowiedzenie wojny Sowietom, kapitulacja Lwowa).

W ich miejsce, po 1945 roku,  sowieciarze zaproponowali ludziom mówiącym po polsku krótką ścieżkę awasu do "elity". Ten "produkt", w szczycie swoich możliwości intelektualnych, zdolny był do wymyślenia Okrągłego Stołu, który dzisiaj kontestowany jest przez wnuków tego "produktu", którzy głównym wrogiem uczynili partie polityczne i estabisz-ment prawniczy.

Problem w tym, że ta "nadchodząca elita" nie do końca chyba zdaje sobie sprawę z NASZEJ misji. Ludzie wierzący od zawsze próbują ją dostrzegać, gorzej z ateuszami - aczkolwiek oni również w wierzą, jedynie na opak.

Wedle słów prof. Kovácsa (cytując Długosz), na przełomie tysiącleci papież wręczając koronę Stefanowi Węgierskiemu (który ją "podebrał" Chrobremu) przestrzegł oba królestwa przed podejmowaniem działań przeciwko sobie, gdyż takie jest ZDANIE Kościoła (nie tłumaczył DLACZEGO!). Jedyny przykład złamania tej zasady - traktat z Radnot - skończył się zniszczeniem węgierskiej narodowej dominacji nad Siedmiogrodem. Profesor dodał na zakończenie, że po katastrofie w Trianon, Węgrzy (czyli Horthy i Teleki) w poszukiwaniu ratunku, stwierdzili, że trzeba Nardóg do tego stanu wychować, a w poszukiwaniu punktów oparcia wskazali na Polaków jako jedynych godnych zaufania (yak, tego uczono w szkołach!). I dlatego to w latach II WŚ JEDYNE polskie liceum na świecie było nad Balatonem.

Z tej historii być może wynika nasza MISJA, jako tych, którzy zgadzają się ze zdaniem Kościoła. W dzisiajszych dniach jest to dość trudno wyobrażalne, jednak jeśli spojrzeć przez pryzmat TENDENCJI, to jesteśmy "do przodu", wszak jedynym prawdziwym zwycięzcą XX wieku był kardynał Wyszyński: nie dość, ze pokonał komunistów, to jeszcze zainstalował "swojego" człowieka na najważniejszym Urzędzie.

Tak więc MISJA jest raczej rozpoznana, ELITY są w trakcie wyłaniania; reszta to kwestia wyobraźni i odwagi w działaniu.

Analiza minionych ponad 1000 lat naszej historii wskazuje, że sukces był "produktem" zbiorowej "myśli" (od Łokietka do Grunwaldu) oraz wielu jednostkowych wyborów i konsekwencji (np. od "kacerza" kalwina Stanisława Zamojskiego do "papisty" hetmana i kanclerza Jana Sariusza Zamoyskiego).

 



tagi: rzeczpospolita  ryga  węgry  misja  elita  horthy  teleki  zamoyski  katyń 

marek-natusiewicz
23 czerwca 2017 10:28
6     479    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @marek-natusiewicz
23 czerwca 2017 10:54

świetna notka, dziękuję

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @marek-natusiewicz
23 czerwca 2017 17:11

Krótko a jak treściwie... Z podziękowaniem

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @marek-natusiewicz
23 czerwca 2017 18:45

Ja czesto mam wrazenie, ze sa jakies dwie Polski. Jedna, co kloci sie sama ze soba w mediach wszelakich, i druga, co to ja widac na Mszach w niedziele, na drogach do miejsc pielgrzymkowych i roznych Kalwarii, ktora nieustannie umyka wszystkim socjologicznym badaniom. To tak wyglada, jakby ta Misja caly czas sie ,cichcem, realizowala - nie jest tak?

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @Anna-Mieszczanek 23 czerwca 2017 18:45
23 czerwca 2017 18:52

Chyba tych "Polsk" jest więcej...

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @marek-natusiewicz
23 czerwca 2017 22:40

Wychodzi na to, że nawet Kościół chce w Polakach i Węgrach widzieć dwóch bratanków (jeśli już nie braci). Miło to stwierdzić.

A z tymi elitami, to jednak różnie bywało. Jak u takich Brytoli, gdzie najpierw Anglo - Sasi, a potem Normanowie za elitę się ogłosili. No i ci walijscy Tudorowie, którzy też swoich ludzi przywieźli w teczkach.

Choć z drugiej strony, w takim City, jak przed wiekami, chyba nadal głos decydujący ma te 200 rodzin. Narodowości merkantylno - prawniczej, sądząc po języku komunikacji.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @marek-natusiewicz 23 czerwca 2017 18:52
24 czerwca 2017 10:09

Wiecej to jest moze "nisz" najróżniejszych - kazda z własnymi mediami, hierarchiami itd. A wszystkie one mieszcza się, imo, wewnątrz tej Polski, co się sama ze sobą wciąz kłóci oraz "reaguje".  Ta druga Polska istnieje obok? równolegle? pod spodem? - sama nie wiem jakiego słowa użyć, żeby było odpowiednie. Ważne, że ona trwa mimo - tak to w kazdym razie widzę.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować